Dobra nowina o końcu świata

Dodano: Grudzień 19 2016 przez admin

Michel Faber, Księga Dziwnych Nowych Rzeczy, przeł. Tomasz Kłoszewski, W.A.B., Warszawa 2015.

Michel Faber od początku swojej kariery literackiej eksperymentował z gatunkami. Nie sposób więc przyporządkować jego twórczości tylko do jednego z nich. Największą sławę przyniósł mu napisany w konwencji literatury wiktoriańskiej Szkarłatny płatek i biały. Faber swoje książki pisze zwykle przez kilka lat, podobnie było z Księgą Dziwnych Nowych Rzeczy. Ta, najnowsza powieść, nie może być już chyba bardziej daleka od wieku XIX. Jej akcja umieszczona została bowiem na innej planecie, odległej od Ziemi zarówno w sensie fizycznym, jak i mentalnym. Można ją więc zaklasyfikować do gatunku science fiction. Byłoby to jednak duże uproszczenie. Powieść ta ma bowiem o wiele większe ambicje filozoficzne czy też teologiczne. Nie sposób też czytać jej w oderwaniu od wiedzy, w jakim czasie i warunkach była pisana, choć sam autor w magazynie „Książki” mówił, że „idealnie byłoby, gdyby czytelnik, przystępując do lektury, nic o mojej powieści nie wiedział”. Czytelnik wie jednak, iż Księgę Dziwnych Nowych Rzeczy Faber pisał, kiedy jego żona chorowała na raka.

Peter Leigh, były życiowy wykolejeniec (ćpun, alkoholik i złodziej) zmienia całe swoje życie, dzięki spotkaniu z piękną pielęgniarką Beatrice, która okaże się nie tylko miłością jego życia, lecz przede wszystkim motorem do zmian i przewartościowania wszystkiego, w co dotychczas wierzył. Peter, jakiego poznaje czytelnik, od wielu lat jako pastor opiekuje się angielską parafią. Z upływem czasu ma on jednak poczucie, że z jednej strony jego parafianie nie do końca wierzą tak mocno i żarliwie jak on sam i jego żona, a z drugiej, że ich wiara mimo jego wysiłków nie może przekroczyć pewnej granicy, a tym samym, że jego posługa nie jest im już niezbędna, jak wtedy, gdy dopiero rozpoczynał swoją drogę misjonarską. Dlatego, gdy pojawia się niezwykła okazja, aby stać się częścią niesamowitego przedsięwzięcia – wyprawy na inną planetę, zwaną Oazą, na której bohater miałby pełnić dokładnie tę samą rolę, co na ziemi – pastora – Peter, mimo wahań związanych z rozstaniem z ukochaną Beą, postanawia wyruszyć w podróż. Na miejscu zastaje dziwne dla człowieka warunki – dzień trwający znacznie dłużej niż na ziemi, wilgoć sprawiającą, że wszystko, co na siebie włoży jest za chwilę mokre czy zieloną wodę, która przypomina w smaku melon. Najważniejsi są jednak jego podopieczni – Oazjanie. Te istoty, jak nazywa je Peter, nie przypominają w niczym człowieka. Są niskie, kruche, a zamiast twarzy mają coś, co wygląda jak łupina orzecha włoskiego lub dwa złożone razem płody. Posługują się swoim własnym językiem, który Peter postanawia za wszelką cenę poznać, ale ku jego zaskoczeniu Oazjanie świetnie znają również angielski (choć miewają kłopoty z pojedynczymi literami lub zgłoskami). Szybko okaże się również, że wyobrażenia bohatera o jego misji są błędne. Oazjanie nie potrzebują bowiem nawrócenia, mieli ku temu okazję dawno temu, kiedy na Oazę przybył pierwszy, zaginiony pastor. Peter ma kontynuować jego dzieło, co nie będzie proste ze względu na charakter bohatera, któremu bardzo zależy na nawiązaniu indywidualnych kontaktów z każdą z istot. Te nie okazują jednak emocji i są zupełnie niepodobne do ludzi w podstawowych zachowaniach. Nie przeszkodzi mu to jednak w rzuceniu się w wir misjonarskiej działalności. Pierwszym krokiem będzie przeprowadzka do wioski tubylców i wspólna budowa kościoła. Kolejnym przepisywanie dla Oazjan Biblii – Księgi Dziwnych Nowych Rzeczy, jak ją nazywają. Petera dręczą jednak związane z tą pracą wątpliwości – czy można się bowiem porozumieć z kimś, kto nie jest w stanie pojąć pewnych ogólnych pojęć, emocji, nie dzieli tożsamych doświadczeń? Pastor nie ma się z kim podzielić swoimi wahaniami. Inni członkowie załogi są raczej niewierzący, poza tym są inżynierami, informatykami, lekarzami. Najwspanialsze porozumienie, jakie w życiu osiągnął, to więź z żoną, z którą komunikuje się przez urządzenie nazywane Sztosem. Jednak wraz z rozwojem swojej misji, próbie wniknięcia w środowisko tubylców, Peter oddala się pamięcią i uczuciami nie tylko od Ziemi, ale i od Beatrice. Kiedy spostrzega swoje zachowanie sytuacja na Ziemi jest bardzo trudna. Kolejne katastrofy naturalne nawiedzają planetę, a kolejne setki tysięcy ludzi traci życie. Bea traci zaś powoli wiarę. Bohater z ogromnym poczuciem niespełnienia postanawia więc wrócić na Ziemię, do żony, kiedy wreszcie zrozumie, że jeśli nie zrobi tego natychmiast, już nigdy więcej się nie spotkają.

Tak można pokrótce streścić chyba jednak zbyt rozbudowaną fabułę (prawie 600 stron!) powieści. Książkę czyta się bowiem wyjątkowo dobrze tylko do połowy. Z czasem przydługie monologi i dywagacje głównego bohatera mogą odrobinę zmęczyć. Jednak nie można odmówić tej opowieści jednego – pięknie i niesztampowo opowiedzianej historii miłości oraz symboliki. Nie sposób bowiem nie zauważyć specyfiki imion bohaterów – Peter – św. Piotr – nawrócony grzesznik i największy apostoł oraz Beatrice – personifikacja najdoskonalszej mistycznej wręcz miłości – agape. W pamięci pozostaje też prywatny dramat pisarza. Książka nabiera tym samym zupełnie innej, głębszej wymowy – staje się wielkim wyznaniem miłości. To także opowieść o poznawaniu i eksplorowaniu nowych światów, w których nie da się jednak przetrwać bez podstawowych ludzkich wartości, a także o trudnej próbie pozostania człowiekiem w obliczu zbliżającego się końca planety. Książkę na pewno warto przeczytać, choćby ze względu na samego autora. Faber udowodnił nam, że nie pisze złych powieści, ale zadeklarował także, że ta ma być jego ostatnią.

Sylwia Góra


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/kmcieslik/domains/literatki.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044