„Życie choć piękne, tak kruche jest…”

Dodano: Październik 13 2016 przez admin

Jerzy Ficowski, Pantareja, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.

Tytuł tomiku Jerzego Ficowskiego skojarzył mi się z grecką sentencją przypisywaną Heraklitowi: „Wszystko płynie” (pantha rhei). W trakcie lektury okazało się, że skojarzenie nie jest aż tak trafne, jak na początku sądziłem (choć nie jest też bezzasadne), ponieważ tytułowa Pantareja to… motyl. Przynajmniej tak sugeruje wiersz pod tym samym tytułem. Motyl może przywoływać skojarzenia takie, jak kruchość i piękno. I coś w tym jest, gdyż Ficowski pisze właśnie o takim kruchym – bo niewidocznym i słabym z natury – pięknu i dobru.

Podczas dalszej lektury wiersza Pantareja, możemy jednak znaleźć nawiązanie do sentencji Heraklita. Motyl leci „po swoją zgubę” bądź „na swoją zgubę” i jest w „połowie drogi/ tyle już lat i lat/ i lat/ i ciągle lot i lot/ i lot”. Motyl leci, cały czas. Wszystko płynie, zmienia się stale, staje się, ale nie stało się. Ważna jest też ta „połowa drogi”, w której Pantareja wciąż się znajduje. Jest to jasne nawiązanie do paradoksu Zenona z Elei, który matematycznie dowiódł nieskończoności. To dodatkowo wzmacnia przekonanie, że Pantareja jest słowem utworzonym w nawiązaniu do greckiej sentencji. W tym samym wierszu znajdziemy także nawiązanie do anegdoty o efekcie motyla – motyl leci z archipelagu Guam, osoba mówiąca w wierszu ma w swojej szufladzie skrzydło tego motyla (jedno z czterech). Jest to ciekawe połączenie pojęć związanych z nieskończonością i determinizmem.

Tym, co wyróżnia poezję Ficowskiego, jest jej intertekstualność. A także stała wędrówka. Pantareja to zapis z wędrówki, stawania się życia. Ale też przemijania i śmierci. Śmierć natomiast nie jest końcem – życie i świat toczą się w cyklu. Ludzie wciąż umierają i wciąż rodzą się („wiekuista wymiana/ niezastąpionych/ na niezastąpionych”). Pomiędzy życiem (wędrowaniem) i śmiercią jest sen – swego rodzaju stan przejściowy (rozumiany jak u Szekspira – śmierć, z której można wrócić). A gdzieś tam jest ukryty Bóg. W zasadzie nie jestem do końca pewny, czy Bóg jest, czy Bogiem jest po prostu natura? Ficowski jest wrażliwy na kruchość i niedoskonałość („polskie szkło/ pełne po brzegi/ brzęku| kiedy trzaśnie/ o ścianę/ sypie się z niego i sypie/ kurant szklany”). Natura jest niedoskonała, a zatem – przynajmniej z punktu widzenia chrześcijańskiej egzegezy – raczej nie może być Bogiem. Co najwyżej może być sakralizowana, ale też nie można nie zauważyć tendencji autora do panteistycznego spojrzenia na świat i życie.

Rafał Siemko


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/kmcieslik/domains/literatki.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044