Obrazem opowiedziane

Dodano: Sierpień 4 2016 przez admin

Maria Poprzęcka, Na oko, słowo/obraz terytoria, Gdańsk-Warszawa 2015.

W społeczeństwach współczesnych podstawowym, by nie powiedzieć: faworyzowanym zmysłem bez wątpienia pozostaje zmysł wzroku. Żyjemy w świecie zdominowanym przez komunikację i kulturę wizualną. Zdaniem niektórych badaczy mamy wręcz do czynienia z dokonującym się obecnie zwrotem obrazowym czy też piktorialnym, na który muszą reagować również historycy sztuki. Odpowiedzią na tę dominującą w dyskursie humanistycznym tendencję jest książka Marii Poprzęckiej Na oko – zbiór esejów, których sprawcą, jak pisze sama autorka, jest tytułowe oko.

W kolejnych esejach towarzyszymy Poprzęckiej w jej podróży przez Polskę, Europę, ale i znacznie dalej. Pierwszą część książki otwiera pytanie o status turysty. Już Zygmunt Bauman w szkicu Ponowoczesne wzorce osobowe wyróżnił cztery typy osobowości charakterystyczne dla ponowoczesności. Są to: spacerowicze, włóczędzy, turyści i gracze. Pierwsi trzej mają wiele wspólnego z oglądaniem świata w podróży. Główną cechą spacerowicza jest anonimowość. Dzięki niej może obserwować świat z zewnątrz, czyni to jednak bardzo powierzchownie. Włóczęgę pociągają niepewność jutra i ryzyko, potrzebuje nieustannego dopływu adrenaliny. Cechuje go brak przywiązania zarówno do miejsc, jak i do ludzi. Turysta uważa z kolei, że skoro już za coś płaci, należy mu się wszystko, co najlepsze. Widzi świat w taki sposób, w jaki chce go widzieć, zgodnie z własnymi wyobrażeniami i upodobaniami. Tak socjolog opisuje modelowe typy ludzi ponowoczesnych.

Poprzęcka, inaczej niż Bauman, zdaje się postrzegać postać turysty jako mieszankę trzech wymienionych wyżej typów z domieszką usprawiedliwienia. Za Herbertem zauważa, że „turysta jest wygnańcem z własnego życia, […] wszędzie jest obcy, w żadne inne życie wniknąć nie może, choćby uległ takim złudzeniom w naskórkowych, «ludzkich» zbliżeniach” (s. 9). Pozostają mu więc, jak pisze, muzea, ruiny i cmentarze. Pamiętając o tak zarysowanym wizerunku podróżującego i obserwującego oraz o profesji autorki (historyczka sztuki), nie sposób czytać tych esejów w innym kluczu interpretacyjnym, choć jako całość są one, co prawda, dość niezobowiązujące. Podział na rozdziały: Z daleka, Z bliska, Sztuka wszędzie, W muzeum, W stronę literatury, Mapa pogody oraz Co nam zostało…?, porządkuje je tematycznie, niektóre z obserwacji równie dobrze mogłyby się jednak znaleźć w kilku działach jednocześnie.

Autorka podróżuje po Indiach, Brazylii i Afryce, odkrywa ruiny starożytnych miast, ale i uroki naszych bliskich sąsiadów – chociażby Białorusi. Nie jest jej również obcy krajobraz stolicy i podwarszawskich miejscowości. W swoich tekstach podejmuje przede wszystkim tematy aktualne. W pamięci pozostaje kilka esejów, w szczególności ten zatytułowany Chrystusik, który dotyka problemu polskiej religijności i jej rosnącej infantylizacji. W szkicu pt. Sztuka wszędzie autorka przygląda się, jak „sławni ludzie”, zasiadający zwykle na odlewanych w brązie ławeczkach, zagarniają przestrzeń publiczną. W Głodzie i lęku koloru zwraca uwagę na monochromatyczność kultury europejskiej, przejawiającą się współcześnie chociażby w modzie. W rozdziale poświęconym muzeum nie sposób nie zatrzymać się przy tekście dotyczącym muchy jako osobnego tematu malarskiego, a raczej – braku owego tematu. Rozważaniom Poprzęckiej towarzyszy bowiem szereg pomysłów, dlaczego owad ten nie zajął należnego mu miejsca w sztuce. W podobnej stylistyce utrzymany został esej, w którym autorka analizuje motyw rosołu jedzonego na obiad w powieściach nominowanych w ostatnich latach do Nagrody Literackiej „Nike”.

Poprzęcka czuje się dobrze zarówno na gruncie poważnych rozważań o przeszłości i przyszłości sztuki, jak i w nieco lżejszej konwencji. Dlatego zbiór ten czyta się świetnie właściwie w każdym miejscu i czasie – w domu z filiżanką kawy, w poczekalni w przychodni, w tramwaju czy na ławce w parku. Popularność tego typu tytułów nie jest niczym zaskakującym. W czasach, gdy wciąż musimy gdzieś pędzić i zwykle nie możemy pozwolić sobie na spokojną, wnikliwą lekturę, książka nie będąca zamkniętą całością wydaje się lepiej zaspokajać potrzeby czytelników.

Niemal wszystkie eseje ukazały się wcześniej na łamach portalu dwutygodnik.com. Wyjątek stanowią cztery teksty opublikowane w innych miejscach. Jest to informacja istotna o tyle, że w ostatnim czasie mamy do czynienia z prawdziwym „wysypem” wszelkiej maści zbiorów felietonów, esejów i tym podobnych form literackich. Książki te w całości bądź w dużej części składają się z przedruków starszych tekstów autorów. W tym przypadku jest to jednak zrozumiałe, ponieważ Na oko jest drugim tytułem, który ukazał się w serii książkowej wspomnianego portalu. Nie wszyscy przecież śledzą kolejne wydania magazynu. Niektórzy – zdeklarowani miłośnicy książki drukowanej – nie przepadają za podążaniem wzrokiem za literami na ekranie. Zainicjowanie tej serii wydawniczej będzie więc – szczególnie dla tych czytelników – interesującą alternatywą.

Sylwia Góra


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/kmcieslik/domains/literatki.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044