Świat to za mało

Dodano: Czerwiec 12 2016 przez admin

Terry Pratchett,  Stephen Baxter, Długa utopia, przeł. Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2016.

Recenzując poprzednią cześć cyklu, Długiego Marsa, uczyniłam uwagę, że oto mamy pożegnanie nie tylko z ukochanym Pratchettem, ale i z całą sagą. O tym, jak niefortunna była to uwaga, przekonałam się, widząc zapowiedź Długiej utopii. Ale kto mógł przypuszczać, prawda? Nie powiem więc tym razem „ostatnia”, ale na wszelki wypadek: „kolejna”.

Nie oszukujmy się – dla większości fanów Pratchetta Długa utopia jest tylko przystawką przed ostatnią (tym razem naprawdę) książką osadzoną w Świecie Dysku, The Shepherd’s Crown. Trudno się zresztą dziwić. Przyzwyczajonym do charakterystycznego pratchettowskiego sposobu prowadzenia narracji i jego specyficznego poczucia humoru czytelnikom niełatwo przyswoić sobie prozę tak radykalnie odmienną – choć wciąż mieszczącą się w ramach gatunku. Tutaj humor okazuje się jedynie dodatkiem do (powtarzam to chyba w każdej recenzji) próby przewidzenia, jak wyglądałaby ludzka cywilizacja po dodaniu nowej zmiennej – w tym przypadku nieograniczonej ilości Ziem do zasiedlenia. Pod względem socjologicznym otrzymujemy więc – po raz kolejny – fenomenalny obraz ludzkości morfującej w kierunku zupełnie przeciwnym do obecnego. Zamiast koncentracji mamy rozproszenie, wielkie metropolie tracą rację bytu i zastępują je niewielkie osady, więzi narodowe liczą się mniej niż grupy rodzinno-sąsiedzkie, wspierające się nawzajem w codziennym życiu. Dla młodszego pokolenia może to być przerażająca wizja świata postinternetowego, bez Wi-Fi, smartfonów i telewizji, dla innych obiekt cichej zazdrości – świat bez wiecznych sygnałów powiadomień.

Moim największym problemem z cyklem o Długiej Ziemi jest fakt, że kiedy pojawia się nowa książka, nie mam pojęcia, co działo się w poprzedniej. Widzę jednak generalną tendencję do coraz większego oddalania się od Ziemi Podstawowej. Poprzednio udaliśmy się na Marsa, tym razem doświadczymy bliskich spotkań trzeciego stopnia i konfliktu na linii ludzie – obcy, jednak o schemacie wywróconym na nice. Nie ma krwiożerczych kosmitów, nie ma prób podboju Ziemi i zniewolenia jej mieszkańców, nie ma nawet komunikacji. I być może to właśnie jest istota i najbardziej przerażający aspekt spotkania z inną cywilizacją – kompletna, nieprzekraczalna obcość. Jak zwykle cykl Pratchetta i Baxtera dostarcza materiału do przemyśleń.

Słabością książek wchodzących w jego skład wydają się jednak liczne wątki pozbawione satysfakcjonującego rozwinięcia i zakończenia, pozostawiające czytelnika z uczuciem niedosytu. Tak było z wojną w tomie drugim, tak jest z historią ojca Joshuy w obecnym, a nie są to bynajmniej jedyne przykłady. Niektóre wątki sprawiają wrażenie urwanych, ale jeśli Długa utopia nie jest ostatnim tomem cyklu, będę ten zarzut odszczekiwać.

Są pewne aspekty tych książek, które na pewno skłonią mnie do sięgnięcia po kolejne pozycje cyklu (oczywiście, jeśli się ukażą). Nie sądzę jednak, bym miała potrzebę do nich wracać. Ot, jednorazowe czytadło.

Joanna Gajek


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/kmcieslik/domains/literatki.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1044